Teksty:

Mieczysław Ferszt: Wygramy, bo reprezentujemy wielką ideę [1939]

pierwsza strona Tygodnia Robotnika, 5.02.1939

5 lutego 1939 roku rozegra się w Gdyni walka wyborcza między obozem faszyzmu a Polską Partią Socjalistyczną. W skład obozu faszystowskiego zaliczamy OZN, Stronnictwo Narodowe oraz listy dzikie, bez wyraźnego oblicza ideowego, ale stojące na gruncie systemu sanacyjnego. Prasa ozonowa wysuwa postulat: „Precz z polityką w Radzie Miejskiej”, zaznaczając przy tym, że PPS chce z Rady Miejskiej uczynić odskocznię dla porachunków z przeciwnikami politycznymi. W rzeczywistości sprawa wygląda nieco inaczej. W dobie odebrania masom pracującym przedstawicielstwa parlamentarnego, cały ciężar walki politycznej przenosi się na płaszczyznę samorządową. Wybory Rady Miejskiej mają charakter polityczny, lecz działalność w Radzie będzie się odznaczała dbałością o sprawy miasta i jego mieszkańców. Czytaj dalej

Feliks Perl: Kraj bez strajków [1902]

Cooperation-Improves-Productivity

Strajki są bronią skuteczną tylko w rękach robotników dobrze zorganizowanych lub wtedy, gdy strajkujący liczyć mogą na pomoc pieniężną, która by im dała możność wytrwania w walce. Strajki nie zawsze są możliwe i udają się tylko wtedy, gdy wybrana została odpowiednia chwila. Wreszcie nawet zwycięskie strajki wymagają ofiar ze strony robotników, a cóż dopiero mówić o strajkach przegranych! Wobec tego zdobycie przez robotników nowozelandzkich przymusowych sądów rozjemczych jest ważnym krokiem naprzód w walce z kapitalistami. Jest to nowy, skuteczniejszy i doskonalszy oręż, niż używany dotychczas, oręż, którego przeznaczeniem jest ułatwienie dalszej walki z burżuazją i przyspieszenie ostatecznego zwycięstwa proletariatu. Ale sądy rozjemcze wtedy tylko spełniają należycie swe zadanie, gdy robotnicy mają w nich wpływ nie mniejszy, niż kapitaliści, gdy wybierają do nich ludzi, którzy potrafią bronić w nich interesów proletariatu. W przeciwnym razie sądy rozjemcze stać się mogą w rękach kapitalistów nowym narzędziem ucisku. Tylko tam więc stanowią one cenną zdobycz, gdzie je sobie wywalczyła silna i dobrze zorganizowana klasa robotnicza, która ma dość wpływu i świadomości, aby nie dopuścić do użycia ich na jej własną niekorzyść. Czytaj dalej

Cezary Miżejewski: Bohater trudnych czasów. Książka o Janie Józefie Lipskim

771000357o

Dziś oczywiście wszyscy wiedzą jak było i co by było. Wtedy nie było to takie oczywiste. Jak wspomniał po latach Karol Modzelewski, gdyby wiedział, że spędzi te lata w więzieniu za restytucję kapitalizmu, to nie spędziłby tam ani godziny. I wszyscy myśleliśmy tak samo. Tym większym wstrząsem były dla nas wydarzenia społeczno-gospodarcze przełomu 1989/90 roku. Tak, byliśmy zdecydowanie w opozycji wobec Sachsa i Balcerowicza, ale Lipski też był po tej samej stronie, co my. W końcu próbował w parlamencie inicjować wraz z Karolem Modzelewskim, Ryszardem Bugajem, Andrzejem Miłkowskim (działaczem samorządowym z Huty Warszawa), Zbigniewem Romaszewskim, Radosławem Gawlikiem (dziś partia Zieloni) Grupę Obrony Interesów Pracowniczych. Nie wiem i nie chcę zgadywać, co byłoby dalej, gdyby nie zmarł w 1991 roku. Co robiłby i gdzie działał. To już refleksja dla przyszłych czytelników. Ale ostrzegam: to trudna i czasochłonna lektura. Jednak warto ją mieć na podorędziu. I wracać do niej jak najczęściej. Czytaj dalej

„Robotnik Śląski”: Bóg się rodzi, moc truchleje [1904]

Zrzut ekranu 2016-10-15 02.41.17

Trzej potężni wszechwładcy ludzkości: pieniądz, miecz i kropidło, czyli kapitalizm, militaryzm i klerykalizm, dodały wprawdzie zewnętrznego blasku świątyniom i ołtarzom, lecz pozbawiły je dawnego ich znaczenia. Lud, wypchnięty na ulicę, nie wierzy już samozwańczym i dobrze zapłaconym kapłanom. Zbiera on się, organizuje i uświadamia i gotuje się budować nowe Jeruzalem… Wigilia tegoroczna i Nowy Rok zastają nas wśród ciężkich warunków, ale też i wśród niezwykłych zapowiedzi na przyszłość. Jako cząstka międzynarodowej rodziny proletariatu i jako lud polski przeżywamy bowiem czas, który w dziejach rozwoju ludzkości stanowił będzie epokę przełomową. Rozrost ruchu robotniczego, wzmagające się wszędzie uświadomienie mas ludowych i coraz silniej zacieśniające się węzły międzynarodowej solidarności napełniają nas otuchą, że niedługo już wypadnie nam czekać, kiedy anielskie chóry, rozbrzmiewające niegdyś nad stajenką w Betlejem, zagrzmią potężnym echem po wszystkich rubieżach ziemi: Pokój ludziom na ziemi! Czytaj dalej

„Robotnik”: Miraże kolonialne [1937]

colonialism-1493_thumb

Są u nas co prawda wielbiciele haseł „imperialnych” na modłę Mussoliniego, ale przeważa, na szczęście, opinia, że są to w naszych warunkach fantastyczne mrzonki. Nie mówiąc już o trudnościach osiągnięcia obszarów suwerennych, trzeba się zastanowić na trudnościami eksploatacji obszarów kolonialnych. Wie coś o tym Mussolini. Imperium kosztuje! Spodziewane korzyści, obietnice, jakie czyniono ludności – rozwiały się jak mgła. Plantacje, surowce, osadnictwo – wszystkie te piękne rzeczy odeszły w dalszą przyszłość. Teraźniejszość – to obciążenia państwa na rzecz administracji i zagospodarowania posiadłości afrykańskich! Nie tylko zdobycie, ale utrzymanie zdobytych obszarów wymaga wielkich nakładów pieniężnych. Czytaj dalej

Aleksander Hołyński: Cabet i Ikaryjczycy [1892]

icarian_colony_from_the_southest_corner_-2

Pierwsza „awangarda”, czyli licząca 69 osób grupa kolonistek i kolonistów, wyruszyła 3 lutego 1848 roku do Denton County w Teksasie, jednak utworzona przez nich kolonia istniała jedynie przez kilka miesięcy. W marcu 1849 roku Ikaryjczycy – z Cabetem na czele – utworzyli nową kolonię, tym razem w Nauvoo w stanie Illinois, która początkowo prosperowała z powodzeniem i w 1855 roku (czyli w czasie wizyty Hołyńskiego) zamieszkiwało w niej około 500 osób. Jednak autorytarne praktyki Cabeta powodowały rosnące tarcia wewnątrz społeczności, w wyniku których on sam, wraz z grupą około 170 najwierniejszych zwolenników, został wydalony z kolonii. Wkrótce potem, 9 listopada 1856 roku, Cabet zmarł. Jego śmierć nie oznaczała jednak końca istnienia ruchu, który okazał się najdłużej funkcjonującym stowarzyszeniem wczesnosocjalistycznym, które opierając się na idei zmiany świata przez budowanie wzorcowych społeczności, próbowało wcielać w życie zasady równości i braterstwa. Ostatnia z kolonii ikaryjskich, ulokowana kilka mil od Corning w stanie Iowa, została rozwiązana w roku 1898. Czytaj dalej

„Gazeta Robotnicza”: Rewolucja w caracie [1905]

Scan10056

Rewolucja robotnicza nie jest szlacheckim powstaniem. Mógł rząd rosyjski zdusić powstania narodowe, mógł zdobyć potem „spokój” w kraju, mógł przekształcić synów powstańców na kreatury rządowe z maską narodowo-demokratyczną – ruchu rewolucyjnego polskiej klasy robotniczej rząd carski zgnębić nie może. Pokrwawiony, do ziemi przyduszony, oczerniany przez rosyjskich żandarmów i polskich ugodowców i narodowych demokratów – po każdym krwi upuście znowu powstanie, aż zwycięży! Z niezłomną więc wiarą w ostateczne zwycięstwo ruchu rewolucyjnego w Królestwie Polskim w sercu, nie mamy też obawy, by straszna rzeź dokonana przez dzicz carską w Łodzi, podziałała przygnębiająco na walczących. Przekleństwo mordercom ludu! Cześć walczącym naszym braciom! Czytaj dalej

Błażej Stolarski: Chłop a reformy rolne [1919]

24562950

Niejeden z dobrze znanych w świecie przykładów stwierdza, że drobne rolnictwo włościańskie doskonale wyżywia miasta. Przykładem tego są Czechy, ale nade wszystko chłopski kraj – Dania. Wiemy od piszących obszarników naszych, że w kraju tym nawet „gospodarz” na 500 prętach ziemi pracujący jest stałym dostawcą mięsa, masła i jaj na rynki nie tylko miast duńskich, ale i angielskich. Wobec powyższego nie mają potrzeby i posłowie Narodowego Związku Robotniczego się obawiać, że przy rozdrobnieniu ziem dworskich miasta będą zagłodzone, jak ziemia przejdzie do rąk drobnego rolnictwa. A za to możemy być pewni, że gdy chłop polski całkowicie twardo stanie na matce ziemi, to Polska będzie potężną. Chłop polski wykazał, że on umie ziemi bronić nawet wtenczas, gdy Polska nie była w stanie obronić się bagnetem. On jej bronił na zachodzie, bronił jej na wschodzie, utrzymał w swych rękach na wszystkich kresach Polski. Wszędzie, gdzie był chłop-gospodarz, jest dziś Polska. Chłop wykazał, że Polska może powierzyć w jego posiadanie ziemię! Czytaj dalej

„Życie Robotnicze”: Dziesięciolecie [1928]

IMG

Projekty zmiany konstytucji w duchu antydemokratycznym, lekceważenie parlamentu, ograniczenie wolności prasy, oddawanie władzy w ręce oficerów, rozbijanie klasy robotniczej zorganizowanej – to wszystko napawa klasę robotniczą obawą nie tylko o swój klasowy interes, lecz i o przyszłość Polski, o to, co będzie później, do czego to wszystko doprowadzi Polskę. I oto ta troska o przyszłość Polski i klasy robotniczej oraz to, że w Polsce przyszli do głosu magnaci i rekiny kapitalistyczne, którzy zgięli kark klasie robotniczej i przez rozbijanie ich organizacji podstawiają nogę klasie robotniczej, to wszystko sprawiło, że klasa robotnicza nie weźmie udziału wespół ze sferami dziś rządzącymi w oficjalnym obchodzie święta 10-lecia powstania Niepodległości Polski. Klasa robotnicza także raduje się w tym dniu, ale radość tę przygasiła nam obecna rzeczywistość, na którą patrzymy. Klasa robotnicza obchodziła 10-lecie w dniu 7 listopada w rocznicę powstania Pierwszego Rządu w Niepodległej Polsce, Rządu Ludowego, Chłopsko-Robotniczego. Czytaj dalej

„Łodzianin”: Proletariat w Europie i w Polsce a obecna wojna [1915]

dffd

Warstwy społeczne, które życiem naszym narodowym obecnie władają, szlachta i mieszczaństwo, nie były w stanie same zadania tego uskutecznić. Robotnik i chłop polski biorąc walkę o państwowy byt Polski na swe barki, za jednym zamachem zdobywają sobie w życiu narodowym odpowiedni udział i pełne prawa obywatelskie. Ich energia, ich siła, zdolności, ich zapas rewolucyjności muszą się złączyć z tym, co w reszcie narodu żywe i rewolucyjne, by stworzyć przyszłą Polskę. Obecna wojna światowa, wojna narodów, w której każdy naród walczy o to, co mu najdroższe, jest chwilą odpowiednią do wywieszenia sztandaru walki o niepodległość Polski. I nie jest to przypadek, że kadry bojowników o niepodległą Polskę utworzyły PPS i PPSD, nie stało się to przypadkiem, że wodzem narodowym w tej walce uznało wszystko to, co w narodzie żywe i rewolucyjne socjalistę Józefa Piłsudskiego. Piłsudski siłę swą czerpie z proletariatu polskiego, z jego energii, z jego stopnia uświadomienia. Nie walczy jako reprezentant partii, ale jako reprezentant ludu polskiego. To, co w społeczeństwie syte, zadowolone, tuczone, co trzęsie się na słowo rewolucja, co jest filistrem bojącym się ryzyka, co zaśniedziałym mamutem, to potępia naszą walkę i plwa na nasz sztandar, to pyta się o pewność, o gwarancję, o to kto zwycięży. Czytaj dalej

Ignacy Daszyński: Polska wyswobodzona spod panowania Rosjan [1915]

24b3e8bbea98938269bf1facb3df4fe97d5c280f

Królestwo Polskie, niesłusznie zwane „Polska rosyjska” (Russisch Polen), było największym obozem wojennym na świecie. Dwieście pięćdziesiąt tysięcy najlepszych żołnierzy Rosji, w 10 wielkich twierdzach i umocnionych obozach wojennych skoncentrowanych, tworzyło bardzo poważną groźbę dla Austrii i Niemiec. Zawsze gotowi do maszerowania na północ, południe i zachód na rozkaz z Petersburga stojącego w związku z Francją i Anglią. Tak gęsta była ta przygniatająca masa żołnierska, iż w niektórych powiatach na straży 5 nieuzbrojonych Polaków stał jeden uzbrojony żołnierz rosyjski. Przeciw tej militarnej przygniatającej przemocy buntowali się Polacy w XIX wieku cztery razy. Walczyli cztery razy, nie znalazłszy ani razu pomocy w Europie. Młody kapitalizm europejski miał co innego do roboty, niż pomagać polskim powstaniom… Krwawe ziarno wolności musieli Polacy sami zasiewać. A po każdym powstaniu wędrowało buntownicze pokolenie w długim pochodzie na Syberię; w ten sposób wytępiano planowo najlepszych ludzi przez całe stulecie! Czytaj dalej

Marian Malinowski: Przed dziesięciu laty. Moje wspomnienia [1928]

dsdff

Było już około północy, kiedy udałem się z powrotem do drukarni. Wielkie afisze ogłaszające powstanie Polski Niepodległej już były gotowe. Drukarze przygotowali kubełek kleju, ale nie miał się kto zająć rozlepianiem, bo wszyscy byli zajęci zbrojeniem się. Wziąłem więc afisz i klej z zamiarem rozpoczęcia tej roboty samemu. Na ulicy spotkałem jegomościa w sztywniaku [meloniku] z karabinem na plecach, za pasem pełno ładownic wypchanych nabojami. Był to Gorgol, kelner z zawodu, nie bardzo chciał iść rozlepiać afisze, gdyż uważał, że z karabinem w ręku do innych wyższych celów jest przeznaczony. Ale pod silnym moim naciskiem, mrucząc pod nosem, wziął kubełek z klejem. Biła godzina wpół do pierwszej, kiedy na murach sądu okręgowego w Lublinie został przyklejony pierwszy afisz, ogłaszający po tylu latach powstanie Polski naprawdę Wolnej.
Jak to los czasami człowiekowi sprzyja. Niegdyś w więzieniu na katordze, snując marzenia na przyszłość, myślałem o tym, aby doczekać tej chwili, kiedy zacznie się ogłaszanie Polski Niepodległej i oto wypadło mi samemu przykleić na murze pierwszy afisz ogłaszający Narodowi, iż jest Wolny w Wolnej Ojczyźnie. Widocznie i mój towarzysz przeżywał te same myśli, bo obaj sporo czasu staliśmy wśród ciszy nocnej, patrząc na naklejoną proklamację. Czytaj dalej

dr hab. Jarosław Tomasiewicz, Piotr Grudka: Na dwa fronty. Paramilitarne struktury PPS 1919–1928

images

Poparcie ze strony socjalistów nie miało wymiaru wyłącznie politycznego, ale też militarny. Opinie historyków co do udziału batalionów robotniczych w zamachu są rozbieżne. Garlicki stwierdza, że „batalion robotniczy dzielnicy Wola” formowany w Domu Związków Zawodowych na ul. Leszno liczył zaledwie 150 nieuzbrojonych ludzi i nie uczestniczył w walkach, ograniczając się do usuwania komunistów ze swego rejonu. Z kolei Rawicz przytacza relacje świadczące o rozdawaniu przez Siemiątkowskiego i Piłackiego milicjantom broni ukrytej w mieszkaniach posłanki Zofii Praussowej i adwokata Polaka, jak również o likwidowaniu gniazd dywersji przez patrole milicji i o jej walkach na Polu Mokotowskim. Te relacje nie muszą być sprzeczne: być może „stała” bojówka walczyła, a ochotnicy stali w odwodzie. Herman Lieberman, socjalista skądinąd krytyczny wobec Piłsudskiego, przyznawał, że „istotnie proletariat warszawski z entuzjazmem przyłączył się do walk żołnierzy Piłsudskiego. Coraz to inne oddziały widywałem na ulicach uzbrojone w karabiny: sami proletariusze”. Czytaj dalej

Halina Krahelska: Chłop i robotnik [1937]

Glos Kobiet (11)

Oczywiście, nie zaniedbywano przy tym wypróbowanej metody osłabiania i pokonywania ludowych mas poprzez dzielenie ich, poprzez kłócenie ze sobą, poprzez kopanie pomiędzy chłopem a robotnikiem z miasta jak najgłębszej przepaści. Robiło się to bardzo chytrze. Przedstawiało się (w prasie) miejskich robotników jako warstwę uprzywilejowaną; krzyczało się o wysokich, bajecznych jakoby zarobkach robotniczych; o dobrach kultury, z jakich korzystają w miastach, o fantazjach, fanaberiach, na jakie stać jakoby robotnika. Przeciwstawiało się więc położenie robotnika miejskiego – chłopu; wylewało krokodyle łzy rozczulenia nad upośledzeniem chłopskim, niedojadaniem na przednówku, lichym przyodziewkiem, który się zgrabnie przeciwstawiało osławionym „jedwabnym pończoszkom” i „kapelusikom” robotnic fabrycznych. Trzeba przyznać, że był czas, kiedy tu i ówdzie na wsi udawało się taką metodą oszukać chłopów i wzbudzić nawet w nich nieufny stosunek do proletariatu miast, niekiedy nawet stosunek wrogi. Czytaj dalej

„Proletaryusz”: Bezpłodność Sejmu [1919]

directaction

Chcemy, musimy budować Niepodległą Ojczyznę – ale budować ją musimy sami… usunąć wszystkie zapory, wszystkie stare rupiecie, które tamują ludowi polskiemu rozmach i wolę… Nic to, że może powstać chaos, nic to, że posypią się gruzy i uczynią się wyrwy, wszystko to lepsze od tego obchodzenia gnojowiska i cackania się z tą zmurszałą, zgniłą, do szpiku kości zdeprawowaną konserwą polską – z tymi tak zdeklarowanymi wrogami rządów ludowych… Oni są w tym momencie szczersi od nas. Oni jawnie, otwarcie wypowiadają nam walkę. Oni mobilizują swe siły przeciw nam. A my ciągle, jak struś, chowamy głowę i ciągle i się łudzimy, że „wspólnie”, „razem”, bez pięści ordynarnej, bez represji, Chrystusową miłością, idealnie pojmując absolutną wolność (niestety, tylko dla nich) Polskę do gruntu odnowimy i pchniemy na nowe tory gospodarki socjalistycznej. Czytaj dalej

„Życie Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej”: Nowe osiągnięcie [1938]

Wnętrze-typowe-mieszkania-na-Rakowcu

Wykończenie i oddanie do użytku pierwszych 60 mieszkań w IX kolonii jest nowym poważnym osiągnięciem naszej Spółdzielni. Wszystkie mieszkania zostały oddane w przewidzianym terminie 1 kwietnia, całkowicie wykończone przez Społeczne Przedsiębiorstwo Budowlane. O rozplanowaniu tych mieszkań, będących wspólnym niejako dziełem zarówno architektów B. i S. Brukalskich, jak i obecnych mieszkańców kolonii i administracji W.S.M., pisaliśmy w swoim czasie. Ale walory planu nowego mieszkania zostały ocenione dopiero po ich wykończeniu podczas urządzonej w marcu wystawy umeblowania, a raczej dobrania mebli do małego mieszkania robotniczego. Czytaj dalej

Polska Partia Socjalistyczna: Od bezrobocia, głodu, wojny… brońmy się sami [1932]

Dzień Kobiet

O czym myślisz wynędzniała, przedwcześnie postarzała kobieto? Poczułaś nowe życie w swym łonie. Załamujesz ręce w strasznej rozpaczy, zwątpieniu. I znowu czekają cię miesiące męczeństwa. Ciało i serce twoje wycieńczyły i sponiewierały ciągłe ciąże. Wyczerpująca praca w fabryce, w biurze, w domu czy na roli nie pozwala ci na odpoczynek. W nędznej izbie bezrobotny mąż i sześcioro dzieci, wiecznie głodnych, dla których nie masz ani bielizny, ani odzienia, ani pościeli, ani chleba naszego powszedniego. SZUKAJ WINOWAJCÓW! Czy to twoja wina, nieszczęśliwa kobieto? Gdyby ciebie jedną los tak okrutnie dotknął, można by ci dopomóc, ale OBEJRZYJ SIĘ WOKOŁO… W miastach i po wsiach wszędzie widzisz miliony matek, które prowadzą taki sam nędzny żywot. Rodzą dzieci nieszczęśliwe, skazane na nędzę. Nie ma dla nich miejsca, są niepotrzebne. Uciekasz przed nieszczęściem, przerywasz ciążę. U wezgłowia staje groźba śmiercią albo długa, częstokroć nieuleczalna choroba kobieca, albo nawet więzienie za niedozwolony zabieg. Nie wolno ci bowiem, matko wynędzniała, proletariuszko, mieć tyle dzieci, ile byś chciała. To przywilej kobiet bogatych! Socjaliści walczą O PRAWO ŚWIADOMEGO MACIERZYŃSTWA. Czytaj dalej

Zygmunt Zaremba: Tajny komunikat KPP. Przygważdżamy komunistyczne oszczerstwa [1934]

sdds

Mamy przed sobą ten komunikat Komitetu Centralnego kompartii, zatytułowany „W sprawie zdemaskowania prowokatora Tadeusza Żarskiego”. Gdy nie mają odwagi ogłaszać go autorzy, my podamy jego treść do wiadomości publicznej. Niechaj ta intrygancka gra z tajnością się skończy! Tym bardziej, że komunikat kończy się wezwaniem do mas pracujących. Niech masy poznają się. Publikujemy treść „komunikatu” przede wszystkim dlatego, że oto w naszych oczach mordują politycznie, a może i fizycznie człowieka, będącego naszym przeciwnikiem politycznym, ale dla wszystkich, którzy go znali, niewątpliwie człowieka czystego i ideowego. Rzuca się nań najstraszniejsze oskarżenie o prowokatorstwo, nurza się w błocie jego nazwisko i honor działacza robotniczego, a wszystko to popiera się argumentami tak dziwnej natury, że bledną osławione dokumenty „Ochrany”, gdzie głupstwo goniło za głupstwem. Czytaj dalej

Herman Diamand: Pańszczyzna polityczna [1930]

download-2

W chwili, gdy ustrój społeczny zmienia swoją formę, gdy kapitalizm indywidualny stracił swoje znaczenie i ustępuje miejsca zorganizowanemu kapitalizmowi, którego dalszym etapem musi być objęcie produkcji i wymiany przez zorganizowane społeczeństwo, ohydna mafia staje rozwojowi społecznemu, politycznemu i gospodarczemu na drodze, usiłując nadać społeczeństwu organizację polityczną, która jest groźną dla kultury narodu, dla jego dążności do dobrobytu, do podniesienia poziomu etycznego, do zrealizowania wszystkich tych dążeń, które lud pracujący łączył z powstaniem własnego, wolnego ustroju państwowego. Pańszczyzna polityczna nie da się pogodzić z ideałami przyświecającymi bojownikom o niepodległość. Czytaj dalej

Ignacy Daszyński: Wojna światowa a przesilenie w Międzynarodówce [1920]

la-internacional

Rozpatrywanie tego pytania daje niemal w każdym wypadku odpowiedź na tle ogromnej ilości faktów, że głównym powodem udziału socjalistów w wojnie była obrona narodu przed wrogiem zewnętrznym. Narodu nie jako jakiejś kategorii etnograficznej, lecz przede wszystkim jako państwa niepodległego, jako organizacji konkretnej ze wszystkimi brakami, krytykowanymi tak świetnie i z takim zapałem przez te same partie socjalistyczne! Dla socjalisty belgijskiego niepodległa Belgia mieściła w sobie i panowanie kapitalizmu, i przewagę reakcji klerykalnej, i rządy policyjne, i to wszystko, co stanowiło przedmiot walki i krytyki socjalistycznej. Ale gdy Niemcy zgwałciły dnia 4 sierpnia 1914 r. granice niepodległego państwa belgijskiego, wszyscy socjaliści belgijscy poszli do swojej armii – z królem na [jej] czele – aby bić się z Niemcami i bili się z nimi aż do listopada 1918 r., tj. aż do ich pokonania. I na próżno by tłumaczono towarzyszom belgijskim, że czteromilionowa partia socjalistów niemieckich zapewni im prędsze zwycięstwo socjalizmu, że powiększone niemieckie terytorium umożliwi większą potęgę ekonomiczną dla klasy robotniczej, na próżno wyklinano by ich jako „socjalpatriotów”, szowinistów, kontrrewolucjonistów za to, że bronią króla, kardynała, kleru, policji belgijskiej i że gotowi są umrzeć za Belgię… Państwo narodowe okazało się dla socjalistów belgijskich warunkiem nieodzownym życia i rozwoju socjalizmu i dlatego jako socjaliści prowadzili wojnę o utrzymanie państwa belgijskiego. Czytaj dalej